poniedziałek, 13 listopada 2017

Inktober 2017

Zebrałam wszystkie moje rysunki z akcji #inktober2017.
(Chodzi o jeden rysunek czarnym tuszem / cienkopisem / pisakiem dziennie przez cały październik i opublikowanie go na Instagramie)






Opuściłam 4 dni, ale to i tak dobrze jak na mnie, bo często brakuje mi w tygodniu czasu nawet na tak malutki obrazek...

Fajnie było! Poznałam profile kilku niesamowitych osób, którym butów niegodnam pastować - ale myślę że nie oczekują tego ode mnie, więc luz ;)






04. Dzińdybry.
 
 
 
 
.......................................................
 
 
 

05. Są w życiu takie piękne chwile, że na przykład ma się w łapkach wielką, cudowną rybę. I już się jej nie wypuści. O nie.
 
 
 
 
 
.......................................................
 
 
06. Kolega wpadł się tylko szybko przywitać.
 
 
 
 
 
.......................................................
 
 
07. Zaczynamy weekend! Let's dance!!!
 
 
 
 
 
 
.......................................................
 
 
 
08. Dziś tylko skromne "Cześć" od Pana Niedźwiedzia. Życzy wszystkim przyjemnej niedzieli.
 
 
 
  
 
.......................................................
 
 
09. Król Dyń. Wydaje się dosyć umęczony. Rządzenie całym Dyniowym Polem to chyba niełatwa sprawa. Wyczerpująca aż po same korzonki!
 
 
 
 
 
.......................................................
 
 
 
10. Biały pogrubia, mówią. Ale co zrobić, jak to twój strój służbowy?!
 
 
 
 
.......................................................
 
 
 
11. Ciemne alter ego słodziutkich Hatifnatów. Wyrośli nagle sami w szkicowniku, niezasiani, nieplanowani, nieprzewidziani.
 
 
 
 
 
.......................................................
 
 
 
12. Wiem, że teraz zamarliście z przerażenia na widok tej diabelskiej, straszliwej postaci, mrożącej wam szpik w kościach i ścinającej mózg jak jajecznicę. Wiem. I tak miało być.
 
 
 
  
 
.......................................................
 
 
 
 
13. "Oh! Czyżbym akurat przypadkowo przebiegał ci przez drogę? Ojejej, no nie miałem pojęcia."
 
 
 
 
 
 
.......................................................
 
 
 
 
14. A takie rzeczy się dzieją, drogie dzieci, jak czarownica zgubi but. Uważajcie więc na porzucone obuwie.
 
 
 
 
 
.......................................................
 
 
15. "Rzucić picie, tak... staram się, staram, ale klnę się na mój przytulny grobowiec, to jest cholernie trudne!" Bądźcie wytrwali w realizowaniu waszych zamierzeń!
 
 
 
 
 
.......................................................
 
 
 
 
16. Król Wielkiego Ugoru ze swoją (dzielną?) strażą przyboczną. Niektórzy z was może >> pamiętają <<
 
 
 
.......................................................
 
 
17. Diabelska krowo-lama życzy wam dzisiaj dużo miłości.
 
 
 
 
.......................................................
 
 
 
18. Są dwie rzeczy, którym Pan Niedźwiedź nie może się oprzeć przed zapadnięciem w zimowy sen: filiżanka herbaty z leśnych owoców i kilka stron w fascynującej Encyklopedii Miodów.
 
 
 
 
.......................................................
 
 

 
19. "Trzeba rzucić tą cholerną, nocną robotę chłopaki, zanim nas zabije. Serio"


 
 
.......................................................
 
 
20. Gwiezdne konstelacje na nocnym niebie są przepiękne. Można się gapić w takie niebo, i gapić, i gapić. Ale jednego gwiazdozbioru tam brakuje. Bardzo ważnego gwiazdozbioru.
 
 
 
 
 
.......................................................
 
 
 
 
21. Bracia Plankton, sławni i nieustraszeni Jeźdźcy Wielkich Ryb!
 
 
 
 
.......................................................
 
 
 
 
22. Misja: złapać księżyc. Postęp na chwilę obecną: PRAWIE MAM! PRAWIE MAM!!!!!
 
 
 
 
.......................................................




 
23. Jest mały, mniejszy od widelca, ale lubi cię ogromnie! Najbardziej z grillowanym serem i musztardą.
 
 
 
 
.......................................................
 
 
 
 
24. Najbardziej pożądane nasiona świata. Nasiona-legendy. Nie dostaniesz nawet w darknecie.
 
 
 
 
.......................................................
 
 
25. Jakoś tak się stało, że wczoraj był poniedziałek, a dziś nagle jest środa... Dziwne uczucie. Jak w innej galaktyce, gdzie nie istnieją wtorki.
 
 
 
 
.......................................................
 
 
 


26. Duchem być nie jest letko. Nie dość że praca ciężka (rys. 19) i w niezbyt udanych uniformach (rys. 10) to jeszcze nawet nie możesz sobie tego wynagrodzić chowając się do kątka z całym pudełkiem pączków. Bo potem i tak wszyscy wiedzą, że to ty zjadłeś wszystkie.
 
 
 
 
.......................................................
 
 
 
27. "Po dwustu latach w niebiańskich przestworzach powiem wam jedno: zabierzcie ciepłe majtki jak już przyjdzie wasz czas. Wasz pęcherz będzie wam niezmiernie wdzięczny"
 
 
 
.......................................................
 
 
28. Tu kompletnie nie miałam czasu i wstawiłam Braci Plankton,
których już >> znacie <<
 

.......................................................
 
 
 
 


29. Cyrk Braci Plankton! Śmiałe popisy akrobatyczne, spektakularne serie salt przez stado jeżowców. Nieprawdopodobne emocje, gęsia skórka i łopot serca gwarantowane. 
 
W urządzaniu podwodnego cyrku mam

 


.......................................................
 
 



30. Ten oto portret w stylu klasycznym przedstawia rodzinę z wyższych sfer i dobrego domu, wraz z ukochanym zwierzątkiem domowym, nietoperzem Mariuszem.
 
 
 
 
.......................................................
 
 
 
31. A na co komu cukierki, człowieku! Ryba albo życie. Już. Nie żartuję.
 
 
.......................................................
 
I co? Przypadł wam któryś do serca?

poniedziałek, 6 listopada 2017

Teoria Wielkiego Rybuchu (The Big Fish Theory) RELOAD

Pamiętacie moją Teorię Wielkiego Rybuchu?
Znalazła sobie gorącą zwolenniczkę w pewnym mieście na południu Polski i pojechała dawać się czcić i wyznawać.
(Też bym pojechała, jakby ktoś chciał mnie czcić)

 
A ja namalowałam drugą, tym razem PraRyba występuje na żółto, bo zawsze na jesień ciągnie mnie niesamowicie do żółtego koloru.
 
 
 
 
 
 
 
 









 
 

 
Ze złotą farbką też zacnie wyszło, trochę może zbyt chaotyczny ten kosmos, ale to w końcu koncentrat, sproszkowane układy słoneczne, stopione gwiazdy, koktajl z komet i lodu, gwiazdozbiory poskładane w kostkę, zaprasowane i poupychane w czarnych dziurach...
 
 












 

 
 

No. I co ja wam mogę jeszcze dzisiaj powiedzieć.
Może tylko to, że Chupacabrę widziałam. W autobusie.
(no bo gdzieżby indziej, jedyna moja forma obcowania ze społeczeństwem to autobus albo metro, ewentualnie przystanek)

No więc Chupacabra.
(Dla niewiedzących: to takie skrzyżowanie kozy z wampirem zamieszkujące ciemne, mityczne strefy Ameryki Łacińskiej)
Tylko ta z autobusu to miniaturka była, odziana w różowy sweter i obróżkę z brylancikami, siedziała na kolanach u dziewczęcia.
Dziewczę zajęte było telefonem - z tej samej serii, też różowy z brylancikami - a Chupacabra dygotaniem i trzęsawką, jakby nie siedziała na stabilnych kolanach człowieczych, ale na włączonej wiertarce udarowej.
Zaiste gigantyczne są osiągnięcia w dziedzinie miniaturyzacji.
Coś, co kiedyś było wielkim, straszliwym, dzikim wilkiem, kapiącym testosteronem i adrenaliną - zredukowane zostało do chudego, wystrachanego, zgarbionego kozo-szczurka, z krzywymi zębami wystającymi z paszczy, nóżkami grubości zapałek i wyłupiastymi okami, z których jedno strzela gdzieś w kosmos a drugie wiruje z przerażenia jak bączek.
Skonfrontować to niebożątko z takim karkiem jak np. morska świnka, albo z gangsterem jak wiewiórka, a momentalnie wyzionie ze strachu tą swoją mikrą, chudziutką duszyczkę.

P.S. W weekend zrobiłam ponowny come back do farby akrylowej i tektury, więc wkrótce znowu będzie scena ze złotą rybą podczas czarnej nocy :)
Akwarele piękne są, ale smolista, akrylowa czerń oblewająca złote rybie łuski to jednak mi krąży w żyłach razem z krwią i nigdy się jej nie pozbędę.

 
 


 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...